sobota, 31 października 2009

Bez zdjęć...

Dzisiaj bez zdjęć, ponieważ okropnie szybko zleciał mi ten dzień i zanim się zorientowałam, światło było już zdecydowanie niesprzyjające. Przepraszam wszystkie osoby, które czekają na różne porównania, zestawienia i pojedyńcze swatche. Może jutro... Ale nie jestem w stanie obiecać.

Dzisiaj postanowiłam uzupełnić kilka recenzji. Jako iż testuję niektóre kosmetyki już dłuższy czas, to zdążyłam sobie wyrobić już o nich różne opinie i nieco uaktualnić te poprzednie.

  • Earthen Glow Minerals - płatki z kwasami - Alpha Hydroxy Toner Pads - 7,5% AHA Toner Pads - podejrzewałam je o zapychanie. Zupełnie niesłusznie. Okazało się, że niespodzianki, które mi się pojawiły na twarzy są reakcją na pewne produkty, które wprowadziłam do swojej diety! Co do samych płatków - używam ich nadal, ale szczerze mówiąc, żadnych powalających efektów nie widzę, ale też nie spodziewałam się ich :) Cera lekko ujednolicona, wygładzona, pory zwężone nieznacznie. Plusem jest fakt, że żadnego łuszczenia się kwasowego widocznego dla otoczenia nie odnotowałam. Pieczenia też już brak (początkowo było, ale bardzo delikatne) Albo moja cera już tak się do kwasów przyzwyczaiła, albo po prostu za słabe są :)
Dodatkową zaletą płatków jest fakt, iż są naprawdę ekonomiczne. Nie tylko można użyć pół płatka przecinając go na pół i wystarcza to na przetarcie twarzy, ale ja jeszcze do swojego pudełka wpakowałam kilka zwykłych wacików okrągłych, które nasiąknęły kwasem, ktorego w opakowaniu jest naprawdę sporo i dzięki temu zyskałam kilkanaście dni dodatkowego złuszczania się :D
Ogólna opinia - przyzwoicie działający produkt z kwasami, nie utrudniający normalnego funkcjonowania wśród ludzi :) Efektów rzucających na kolana raczej po nim spodziewać się nie można. Aczkolwiek działanie w pełni wystarczające przy założeniu, że ma to być produkt delikatnie działający i lekko poprawiający stan skóry

  • Aromaileigh Nocturne Overnight Mineral Treatment - być może uległam sile sugestii, ale ten proszek na noc naprawdę mojej cerze służy. Przez długi czas nie widziałam specjalnych rezultatów, ale od jakiegoś czasu skóra wygląda naprawdę lepiej. Nie umiem tego opisać i sprecyzować, na czym to dokładnie polega, ale jakaś taka gładsza, bardziej napięta, jednolita i ogólnie fajniejsza jest (no to się popisałam elokwencją :D ). Do tego rzeczywiście pomaga w walce z niedoskonałościami oraz coś, czego się nie spodziewałam - moja cera przestała się błyszczeć w ciągu dnia.
Nie wiem, czy jest wart aż 28$ ale pewnie gdy dobrnę do dna w pudełeczku zakupię kilka próbek, żeby je uzupełnić znowu (choć stanie się to pewnie dopiero za kilka miesięcy, gdyż mimo kilku solidnych odsypek, ktore zrobiłam, w ogóle nie widać jego ubywania).
Nakładam go wieczorem na oczyszczoną i nawilżoną twarz za pomocą albo pędzla białego z Blushe, a najczęściej po prostu wytrząsając odrobinkę z pudełeczka bezposrednio na twarz i wcierając kolistymi ruchami. Wygląd nadal komiczno- kosmiczny (taki złoty metaliczny błysk), ale nie brudzi ani ubrań, ani pościeli.

  • Earthen Glow Minerals Rhassoul & Maroccan Clay Cleansing Bar - moje ulubione mydło do demakijażu. Podtrzymuję wszystko, co o nim napisałam poprzednio. Myje, oczyszcza, nawilża, pomaga utrzymać skórę w przyzwoitym stanie oraz w walce z pojawiającymi się wypryskami. Kostka jest naprawdę ogromna i wystarczy na pewno na długo (choć moja już znacznie okrojona jest :D)
Odkrajam plaster grubości pół centymetra i trzymam go w łazience w pudełeczku używając tylko tego kawałka do mycia. Reszta leży sobie spokojnie w lodówce:)

  • Silk Naturals Raspberry Moisturizer - tu akurat mam mieszane odczucia. O ile próbkę zużyłam z przyjemnością i skusiłam się na zakup większego opakowania, o tyle w przypadku dużej buteleczki mój zachwyt nieco osłabł. Po pierwsze- dostałam jakiś wybrakowany egzemplarz, bo po 3 tygodniach używania rano i wieczorem w buteleczce zobaczyłam dno! Nie wydaje mi się, żebym zużyła 30 ml w ciągu tak krótkiego czasu (zwłaszcza, ze wszystko i tak zawsze mieszam z żelem hialuronowym, więc używam kremów i żeli w naprawdę niewielkich ilościach, a próbka 5 ml wystarczyła mi na ponad tydzień.
Nadal nawilża przyzwoicie i szybko się wchłania. Nadal skóra jest miękka i gładka, ale brakuje mi tutaj tego "WOW". Czegoś, co by sprawiało, że obiecuję go sobie kupować do końca życia :)
Wiem, być może za dużo wymagam od zwykłego nawilżacza (w końcu już sam fakt, ze mnie nie zapycha powinien mi wystarczyć do szczęścia), ale ... No własnie... Szukam dalej :)

Pędzle Everyday Minerals :
  • Dome Eye Blending Brush - pędzel do rozcierania, blendingu, robienia ładnych przejść między cieniami i "rozdymiania" (słownik bloggera wskazuje mi, że takiego słowa nie ma :D ). Przyznaję, pędzel jak wszystkie z EDM starannie wykonany, włosie miękkie i delikatne, przyjazne dla skóry powiek. Na tym jednak kończą się jego zalety. Jeżeli mamy go traktować w kategorii pędzli do blendingu, to niestety, muszę napisać, że średnio w tej kategorii wypada. Przede wszystkim - włosie jest zbyt długie i za bardzo sprężyste, a za mało puszyste do tego, by łatwo i bez problemu zrobił to, co do niego należy. Skracając nieco włosie i powiększając odrobinkę średnicę główki nadając mu jednocześnie większą puszystość zamiast sprężystości, otrzymalibyśmy pędzel idealny.
Nie można powiedzieć, ze jest kompletnie do niczego, bo tak nie jest. Jeżeli ktoś nie ma wielkich wymagań w tej dziedzinie i zależy mu na pędzlu, który tylko lekko rozetrze jeden cień (zwłaszcza, jeżeli makijaż jest delikatny), to powinien być w miarę zadowolony. Podobnie z osobami, które mają już doświadczenie w używaniu tego typu pędzli. Jeżeli wiemy dokładnie, jakie ruchy pędzlem wykonywać i jak blendować - też sobie poradzimy.
Aczkolwiek szału zdecydowanie nie ma :) To chyba jedyny pędzel z EDM, który pozostanie w pojedynczej ilosci w moich zbiorach... Na razie powtórnego zakupu nie planuję.

  • Smudge Brush - spodziewałam się nieco innego pędzla, przyznaję. Oczekiwałam czegoś mniejszego i bardziej precyzyjnego do dolnej powieki. Pędzel jest mniejszy od Eye Kabuki Junior, ma mniejszą srednicę włosia, ale wizualnie jest do niego dość podobny. Z tym, że o ile juniorka lubię, po prostu lubię, o tyle w smudge się - mimo pierwszego, średnio entuzastycznego przyjęcia - po prostu zakochałam. Nie używam go zgodnie z przeznaczeniem, a raczej do zewnętrznego kącika. Mały, sprężysty, idealnie się spisuje przy nakładaniu ciemniejszego cienia w ten kącik i delikatnego, precyzyjnego roztarcia go. Zdetronizował nawet mojego ulubionego Badgera z CS. Ostatnio sięgam po niego codziennie i zastanawiam się, jak ja sobie radziłam nie mając go.
Do dolnej powieki też go używam - fajnie rozciera wcześniej narysowaną kreskę, albo nanosi rozmytą smużkę koloru.
Zdecydowanie powtórzę zakup :)

piątek, 30 października 2009

Coastal Scents

  • 15% zniżki na wszystkie pędzle ...
Nawet tego nie skomentuję... Miałam pędzli żadnych już nie kupować..

Dopisano 30 października 22:07

Nie, jednak się oprę. Będę twarda. Przecież pędzle z Lumiere do mnie lecą i kolejne 6 pędzelków z EDM.. NIE POTRZEBUJĘ KOLEJNYCH PĘDZLI, NIE POTRZEBUJĘ KOLEJNYCH PĘDZLI, NIE POTRZEBUJĘ KOLEJNYCH PĘDZLI.....
...
ok, powtarzanie sobie tego jednak nie działa. Chyba sobie limity na kartach muszę zmniejszyć :D
________________

a do tego:


Earthen Glow Minerals

Wyprzedaż "By-By-Baby"

setki rzeczy przecenionych od 35% do 50% (wg opisu na stronie na chwilę obecną)
Rozpoczyna się dzisiaj o północy ich czasu...Czyli około 5- tej rano naszego.

________________

Dostałam od Was bardzo dużo różnych wiadomości z zapytaniami. Obiecuję, że na wszystkie postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć, jak tylko znajdę wolną chwilę. Swatche i fotki też się pojawią.
Tylko ... cierpliwości :)

wtorek, 27 października 2009

Everyday Minerals


Nie wiem, kiedy dokładnie pojawiła się ta informacja, ale 15 listopada ma się pojawić zimowa kolekcja Everyday Minerals. Nie znam żadnych szczegółów, na forum EDM też nie mają żadnych przecieków, ale miejmy nadzieję, że coś ciekawego się w końcu pojawi.

Zdjęcie pochodzi ze strony EDM.



dodano 28 października 21:48
Od dzisiaj przy zakupach powyżej 25$ dodawany jest gratis nowy cień - Volcano Blossom- wg opisu : super czarny cień ze złotym błyskiem. Coś mam chyba nie tak z ustawieniami monitora, bo u mnie wygląda na złotą błyszczącą oliwkę ...


sobota, 24 października 2009

Przerwa jesienno- zimowa?

Zaczynam się serio zastanawiać nad porzuceniem robienia zdjęć i swatchy w okresie jesienno- zimowym. Światło jest tak fatalne, że nie jestem w stanie zrobić sensowych fotek. Zdjęcia bez lampy wychodzą ponuro i ciemno, z lampą kolory zmienione oczywiście...
Kiedy po południu mam chwilę, to już jest prawie całkiem ciemno. Myślałam, że w weekend spróbuję coś popstrykać zaczynając od wcześniejszych godzin. Niestety- za oknem szaro, buro, pochmurno i deszczowo... Cóż, pogoda zdecydowanie nie sprzyjająca.
Jako iż studiem fotograficznym z dobrym zapleczem niestety nie dysponuję, więc fotki są, jakie są. Z góry za to przepraszam ...

Zestaw Try Me Free - Eco Eyes
W skład wchodzi : Eco Friendly, Sunset Voyage, Jasmin Tea


Róże, które ostatnio nabyłam.
Yard Sale, Pumpkin Pie, Raspberry Sherebet - weekendowa akcja z możliwością zakupu odcieni, które zostały wycofane ze sprzedaży.
Wishing Well - róż obecnie dodawany gratis do zakupów powyżej 28$



I swatche - pierwsza fotka to zdjęcia w tym paskudnym świetle dziennym bez lampy, a druga z jej użyciem.



Na koniec - na życzenie - zestawienie rozświetlaczy Everyday Minerals.
Zdjęcie w świetle dziennym bez lampy oraz z lampą
Na zdjęciach : Pearl Beige, Sparkle Beige, Wet Sand, Natural, Champagne







I jeszcze raz pędzle Everyday Minerals - próbowałam zrobić dokładniejszą fotkę niż wczoraj, ale okazało się to wcale nie łatwe.


Mam jednak nadzieję, że coś tam widać. Zwłaszcza chodziło mi o pokazanie róznicy pomiędzy Eye Kabuki Junior a Smudge Brush



Na tyle :) Opisy i jakieś recenzje postaram się dodać wieczorem.



piątek, 23 października 2009

Zbiorowe zamówienie EDM 8

Dotarło dzisiaj do mnie zbiorowe zamówienie, które organizowałam na wizażu. EDM 7 dotarło wcześniej niż EDM 6 choć były wysłane w tym samym dniu.. Mam nadzieję, że 6- tka będzie w poniedziałek :)

Moje są tylko :róż Daydream, pędzel Smudge Brush oraz Dome Blending Brush plus róż Wishing Well oraz próbki Try Me Free z cieniem Eco Friendly

W weekend może będę miała ciut więcej czasu, to porobię dokładniejsze swatche i fotki ostatnich zakupów. Dzisiaj już nie zdążę, ale na szybko wklejam zdjęcie (niestety, robione z lampą, bo pada :( )

Nowe pędzelki są bardzo fajne - blending w szybkim teście wypadł naprawdę dobrze, natomiast smudge choć spodziewałam się ciut mniejszego, również wygląda zachęcająco. Więcej po gruntownym testowaniu. Choć oba pędzelki lądują na liście powtórnych zakupów :D



No i same pędzelki (2 nowe plus 3 dołożone dla porównania - przepraszam za wygląd tych dwoch ostatnich, ale lekko potargane, bo noszone w kosmetyczce w torebce :) )



Mam nadzieję, że jutro w końcu załapię się na normalne światło dzienne i uda mi się porobić swatche wszystkich ostatnich zakupów (a przynajmniej części chociaż). Do zestawienia różów jak się okazało, brakuje mi jeszcze Deep Wine. Byłam pewna, ze go mam, ale widocznie albo gdzieś go posiałam, albo po prostu sypnęłam się przy spisywaniu stanów szufladowych :)

czwartek, 22 października 2009

Wrrr....

Promocja na LureBeauty... Nie wystarczy im, że kuszą mnie od kilku tygodni swoimi produktami? Mało im, że mają ciągle zniżki 20-30% na wybrane kosmetyki? Muszą jeszcze promocje robić? Na szczęście tylko :D 10%.

  • 10% zniżki na wszystkie produkty przy użyciu kodu FALL10
  • Promocja obowiązuje do 23:59 23 października (czyli na szczęście krótka i szybka promocja :) ) ich czasu - z tego, co udało mi się ustalić, LureBeauty ma siedzibę w New Jersey, czyli obowiązuje 6 godzinna różnica czasu. Tak więc koniec promocji to 5:59 w sobotę rano.
________________________________________________________________

Piątkowa promocja Coastal Scents :

5$ zniżki przy zamówieniach powyżej 50$
15$ zniżki przy zamówieniach powyżej 100 $
KOD : SPOOKY


środa, 21 października 2009

Zamówienie zbiorowe EDM 5

Dotarło dzisiaj do mnie zamówienie EDM 5, jakie organizowałam na wizażu. Trochę się już niepokoilam, bo ostatnie zamówienia docierały po 3-4 dniach roboczych (ekspresowe tempo), a temu zajęło to 6 dni :)
Na szczęście dotarło i wklejam fotki nowych nabytków. Zamówienie było z tych szybkich, w związku z weekendową promocją dotyczącą możliwosci zakupu wycofanych już odcieni róży - Yard Sale, Raspberry Sherbet oraz Pumpkin Pie.

Zdjęcie robione w świetle dziennym z lampą (niestety)



Postaram się wrzucić niedługo swatche, ale brak dobrego światła dziennego jest ostatnio dla mnie sporą przeszkodą, ponieważ wszystkie zdjęcia muszę robić z lampą, co jak wiadomo, nie oddaje wiernie stanu rzeczywistego :(

__________________________________

Z innej bajki - coś mnie wysypało.. Wrrr.. Mam dwóch potencjalnych winowajców, ale pewna nie jestem jeszcze i nie wiem, którego z nich oskarżyć o dwie podskórne gule, ktore mi własnie próbują wyskoczyć.
Obstawiam :
- płatki z kwasami z EGM
- krem pod oczy Intensive Eye & Fine Line Cream (naiwnie sądziłam, ze masło shea, które ma w składzie, a które mi wybitnie nie służy, nie zrobi mi krzywdy, jeżeli tylko pod oczy będę go stosować)
Jak tylko dojdę, który z nich jest winny zmasakrowaniu mi cery, która w końcu zaczynała wyglądać tak, jak chciałam, to z pewnością edytuję jego opis i dopiszę..
Ale jestem zła ....


sobota, 17 października 2009

Trochę recenzji :)

Mam wolną chwilę, więc postanowiłam opisać i ocenić kilka produktów, które udało mi się już przetestować i wyrobić sobie opinię na ich temat. Oczywiście muszę zaznaczyć, iż wszystkie wrażenia są czysto subiektywne i testy przeprowadzone zostały jedynie na mojej (ponad 30- letniej, odwodnionej, mieszanej i skłonnej do zapychania, bez większej skłonności do podrażnień) cerze.
EARTHEN GLOW MINERALS
(zdjęcia mydełek są robione już po podzieleniu się nimi z kilkoma osobami, czyli znacznie okrojone:) )

Na początek maska Fruit & Honey Rejuvenating Mask for mature skin, czyli maska owocowa do skóry dojrzałej. Moja wersja jest w tubie i w nieco większej pojemności niż oferowana obecnie. W tej chwili cena maski (w pudełku, z tego, co widzę na fotkach na stronie EGM) to 7,5$ za 145 g. Moja ma 210 gram, ale poza wyglądem i pojemnością, chyba niewiele sie zmieniło w składzie.
Skład z opakowania :
Aloe Vera Gel, Kaolin Clay, Papaya, Honey, Mango Powder, Green Tea, Preservative.
W nowej wersji widzę jeszcze Shiitakii mushroom.
O samej masce ... Hmm, nałożenie jej wymagało ode mnie wielkiego poświęcenia się, gdyż szczerą niechęcią darzę kosmetyki, których zapach odrzuca na odległość. Niestety, w przypadku tego produktu zapach jest wyjątkowo trudny do zniesienia. I sama nie wiem, co tak nieładnie w niej pachnie, ponieważ skład nie wskazuje na takiego, przepraszam za dosadność, ale jest tu ona zupełnie uzasadniona - śmierdziela.

Gdy już się przełamałam w myśl idei odrobiny cierpienia dla urody, to napotkałam kolejną przeszkodę. Nałożyłam na twarz i miałam ochotę to natychmiast zmyć. Piekło, jakby ktoś żywym ogniem postanowił mi potraktować twarz (również nie mam pojęcia, co wywołało taką reakcję). Na szczęscie po kilkunastu sekundach pieczenie ustało i postanowiłam przeprowadzać testy dalej.
Po kilku minutach maska zasycha na twarzy tworząc brunatną skorupę, jednakże nie ściąga skóry tak koszmarnie jak chociażby spirulina. Zmywa się oczywiście paskudząc całą umywalkę (w moim przypadku również bluzkę), ale dość bezproblemowo.
Po zabiegu cera jest wyraźnie podrażniona, zaróżowiona, ale znika to po kilku minutach i efektem jest miękka, lekko rozjaśniona i ujednolicona cera. Na pory specjalnie nie wpływa (ale też nie oczekiwałam tego od niej), za to skóra nie jest wysuszona, a wręcz nawilżona lekko i jakby ciut bardziej jędrna. Do tego fantastycznie gładka :)
Co do działania zapobiegającego tworzeniu się zmarszczek i przywracającego sprężystość dojrzałej skóry, to się nie wypowiem, bo po ani problemów specjalnych z tymi problemami (jeszcze) nie mam, ani nie wierzę zbyt w takowe obietnice.
Ogólna ocena - mocna 4.

Intensive Eye & Fine Line Cream - krem pod oczy i całej twarzy. Cena 7,5$
Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to jego wielkość. Generalnie jestem przyzwyczajona do ok. 10 ml pojemności kosmetyków do pielęgnacji okolic oczu, a tutaj mamy ponad 40 ml kremu. Kremu, który wygląda jak gęsta ubita śmietana, albo krem do tortów :)
Zapach znowu mało sympatyczny, ale jako iż od kremu do oczu nie wymagam przyjemnego zapachu, to nie potraktuję tego jako minus.



Zdecydowanie nie polecam go jako krem na dzień - wchłania się ogromnie opornie i zostawia tłustą warstwkę, która pod podkładem z pewnością nie spisze się najlepiej. Za to jako krem na noc, zdecydowanie jestem na TAK. Nakładam go dość grubą warstwą (przy takiej cenie i pojemności nie widzę sensu oszczędzania go :) ) jak maskę i zostawiam do wchłonięcia się. Przez długie godziny pod okiem jest widoczna tłusta warstwa, ale za to rano skóra jest solidnie nawilżona i delikatnie rozprasowana :)
W moim przypadku nie odnotowałam żadnego podrażnienia, podszczypywania, pieczenia, ani innych niepokojących objawów. Po prostu gęsty, solidny i treściwy krem pod oczy.
Na całą twarz nie zdecyduję się użyć ze względu na dość wysoką pozycję shea butter w składzie. Ono mi zdecydowanie nie służy i jestem pewna, że testy na twarzy skonczyłyby się zapchaniem. A skoro znalazłam już preparat do pielęgnacji cery, to tego testować nie zamierzam.
Krem, jak większość moich kosmetyków, przechowuję w lodówce :) Pewna nie jestem, czy jest to konieczne, ale odkąd zaczęłam przygodę z kosmetykami naturalnymi, już chyba z przyzwyczajenia wszystko pakuję na półeczki na drzwiach lodówki :D

Rhassoul & Maroccan Clay Cleansing Bar - czyli kostka myjąca na bazie glinki Rhassoul i marokańskiej. Cena 7$.
Mój zdecydowany faworyt, jeżeli chodzi o ostatnie zakupy. Za 7$ dostajemy ogromną kostkę składającą się z dwóch warstw - brunatnozielonej i brązowej. Pachnie średnio, ale za to, jak działa, wybaczam jej wszystkie wady, do których nalezy wspomniany właśnie zapach oraz fakt, iż nie pieni się zbyt mocno, a piana, którą otrzymujemy w niczym nie przypomina gęstej i kremowej piany z mydełka afrykańskiego.

Ale na tym wady tej kostki się kończą. Myślę, ze zostanie ze mną na dłużej, ponieważ fantastycznie oczyszcza twarz, nie pozostawiając uczucia ściągnięcia i wysuszenia, co mnie irytowało przy mydle afrykańskim.
Skóra jest doskonale oczyszczona (świetnie radzi sobie z całym makijażem), miękka, gładka, zmatowiona i nawilżona.
Wg dostępnych informacji Rhassoul polecana jest szczególnie do cer problemowych (w tym trądzikowej) i alergicznych, ponieważ oczyszcza i pielęgnuje skórę bez agresywnej ingerencji w naturalną barierę ochronną cery. Delikatnie, ale skutecznie za to usuwa zanieczyszczenia i nadmiar tłuszczu.
Ja po kilku dniach testów mogę dodać, iż przyspiesza gojenie tego, co u mnie przedokresowo chciało wyleźć :D Co prawda u mnie atak na to coś był zmasowany (Nocturne, płatki z kwasami oraz mydło), ale misja zakończyła się całkowitym powodzeniem i zaczerwienienie i mała gulka, która się pojawiła, została zduszona w zarodku i po 2 dniach zniknęła bez żadnego śladu.

Indian Summer Fruit Duo - zestaw składający się z balsamu do ciała i peelingu myjącego pod prysznic za 7$.
Cóż, nie wszystkie produkty, jakie kupuję okazują się strzałem w 10- tkę. Ten zestaw zaliczam do tych raczej niezbyt nieudanych zakupów.
Balsam ma postać przeciętnego kremu do ciała, ani specjalnie rzadki, ani gęsty. Wyciśnięcie z tuby nie stwarza problemu. I to wszystko, co mogę dobrego o nim powiedzieć. Wg mnie nie rózni się niczym od kremu dla dzieci, jaki w Rossmanie możemy nabyć za 4 zł. Podobna nuta zapachowa (owocki, słodkie owocki do bólu), podobne własciwości. Na pewno nie jest to produkt z wyższej półki i choć nie oczekiwałam po nim zbyt wiele, to jednak zakupu nie powtórzę mimo promocyjnej ceny. Nawilżanie - bardzo przeciętne, po kilku godzinach skóra domaga się aplikacji czegoś solidniejszego. Zapach - na dłuższą metę drażniący (choć fankom malinowego Lilluputza może przypaść do gustu).
Na plus mogę zaliczyć jedynie skład, pozbawiony sztucznych paskudztw.
W moim wieku jednak pachnieć jak guma balonowa po prostu nie wypada, więc polecam raczej młodszym zwolenniczkom owocowych zapachów :) Ja oczekuję od balsamów zapachowych czegoś bardziej złożonego, a już z pewnością czegoś ciut bardziej wyrafinowanego niż prosty owocowy mix :)
Choć z drugiej strony, zapach nie jest odrzucający, ba, pachnie nawet sympatycznie i gdyby nie moje oczekiwania czegoś innego, to kto wie? Moze nawet używałabym zimową porą dla poprawy nastroju :)


Peeling - tu ciut lepiej, choć nadal szału nie ma. Postać gęstego kremu (choć mi osobiście bardziej przypomina konsystencją lekko skrystalizowany miód:) ) na bazie mydła glicerynowego, soli z Morza Martwego oraz brązowego cukru, dość nieprzyjemnego w nakładaniu (nie lubię grzebania łapami w słoiku, a urtudniać sobie życia i szukać szpatułki pod prysznicem nie mam ochoty). Drobinki są dość łagodne i z pewnością nie zadowolą zwolenniczek mocniejszych wrażeń i solidniejszego złuszczania naskórka. Za to ogromną zaletą jest fakt, iż skóra po zabiegu jest miękka, gładka i nawilżona (właściwie na tyle, by niekoniecznym było już nakładanie balsamu). Niestety, ten drażniący mnie zapach zostaje na dłuzszy czas i kłóci się z zapachem perfum.

Fruit & Honey Soap mydełko glicerynowe o zapachu miodu i owoców. Cena 3$.
Z mydłami z EGM miałam poważny problem. Na początku byłam nimi rozczarowana ogromnie, ponieważ spodziewałam się chyba czegoś innego. W dodatku zapachy wydawały mi się jakieś takie dziwne i mało pociągające. Ale im dłużej ich używam, tym bardziej jestem do nich przekonana.

Fruit & Honey jest u mnie na II miejscu (po Oatmeal) i szczerze je polubiłam. Pachnie dość słodkawo, bardziej wyczuwam jednak miodowe akcenty niż owoce. Za 3 $ dostajemy sporych wymiarów kostkę, która mi przypomina wyglądem cukierki toffi bądź krówki :) Pieni się raczej średnio, aczkolwiek w granicach przyzwoitości. Skóra pozostaje nawilżona i gładka, żadnego wysuszania jak przy tradycyjnych mydłach a zapach z każdym myciem coraz bardziej mi się podoba. Raczej udany zakup, choć nie jestem pewna, czy go powtórzę, bo jednak mydło nie oczarowało mnie chyba na tyle, by do niego wrócić. Zwłaszcza, ze jest tyle innych do przetestowania :)

Oatmeal Cookie - czyli owsiane ciasteczko. Część zestawu za 5$ składającego się z mydełka i masła do ciała. Mydełko ma postać okrągłej kostki i mimo pierwszego niezbyt entuzjastycznego wrażenia stało się moim ulubionym mydełkiem z ostatnich zakupów w EGM. Pachnie lekko mlecznie, słodkawo, sympatycznie myje, piana jest dość skąpa, ale jednak jest :) Skora po umyciu jest leciutko nawilżona i gładka, a zapach jest na tyle delikatny, że nie przeszkadza.
Szkoda, że nie można kupić go osobno, bo w zestawie kupować go na pewno nie będę (czyt. niżej)


Oatmeal Body Butter - o ile mydełko z zestawu bardzo przypadło mi do gustu, o tyle masła z tej serii nie jestem w stanie znieść. Zapach w pudełku jeszcze jest do zniesienia, ale na mojej skórze zamienia się w jeden z najbardziej koszmarnych zapachów, jakie miałam okazję testować. Pachnieć owsianką jeszcze bym mogła, ale przypaloną owsianką zdecydowanie nie. Na moje utrapienie zapach utrzymuje się dość długo i po wieczornej aplikacji rano nadal jest wyczuwalny. Skóra jest nawilżona w granicach przyzwoitości, ale ten swąd przypalonego mleka jest nie do zniesienia. Zdecydowane NIE dla tego produktu.



Vanilla Soap -w chwili obecnej niedostępne już mydło glicerynowe o zapachu waniliowym. Ha, przyznam szczerze, że mam ogromny problem z tym mydełkiem. Naprawdę starałam się doszukać w nim wanilii, jakiej oczekiwałam, ale mimo najszczerszych chęci - nie potrafię. Gdzieś tam w tle pobrzmiewa jakaś nutka waniliowego tematu, ale nie jest to z pewnością to, czego się spodziewałam. Słodko, lekko dusząco i raczej ciasteczkowo :) Zużyję bez przymusu większego, ale i bez zbytniego entuzjazmu.


Alpha Hydroxy Toner Pads - 7,5% AHA Toner Pads - płatki nasączone 7,5% kwasem AHA. Cena 10$.
Wraz z początkiem każdej jesieni, nadchodzi dla mnie czas złuszczania się, żeby rozjaśnić przebarwienia na czole, które są już znacznie jaśniejsze niż kilka lat temu, ale nadal są, by pozbyć się śladów po trądziku i by po prostu odsłonić świeższą warstwę skóry - czyli mówiąc jednym słowem- by cera wyglądała lepiej.
W tym roku postanowiłam odejść od sprawdzonych preparatów aptecznych i zastosować coś innego. Na jakiekolwiek efekty jeszcze za wcześnie, ale już dziś mogę napisać, że jestem mile zaskoczona tymi płatkami. W opakowaniu znajduje się 25 płatków, które wystarczyć powinny prawie na miesiąc stosowania. Z tym, że płatki są tak grube i tak solidnie nasączone kwasem glikolowym, że spokojnie można zużyć pół płatka na jeden zabieg, co podwaja nam okres korzystania z nich.
Ja przecinam płatek na pół i bez problemu przecieram nim twarz i szyję. Forma płatków jest wygodna i bardzo mi odpowiada.
Skóra jest oczywiście lekko zaczerwieniona i odczuwalne jest lekkie mrowienie i podszczypywanie, ale brak jest poważniejszych reakcji w postaci rumienia czy znacznego podrażnienia cery. Żadnego złuszczenia też nie odnotowałam. Za to mam wrażenie, że cera jest lekko rozjaśniona i nieco gładsza. Więcej będę mogła napisać po skończonej kuracji.
Na razie minusów nie dostrzegam.


piątek, 16 października 2009

Piątkowe promocje

Na razie tylko tyle :

Earthen Glow Minerals - przy zakupie dwóch pełnowymiarowych produktów trzeci o równej albo niższej wartości otrzymujemy GRATIS. Do koszyka wrzucamy tylko te, za ktore chcemy zapłacić, a przy kasie w okienku NOTES wpisujemy ten, który chcemy otrzymać.
Promocja obowiązuje od dzisiaj do odwołania.

Ciekawe, czym Coastal Scents w piątek będzie kusić. Na razie nie pojawiło się jeszcze info o piątkowej promocji, za to pojawiły się nowe pędzelki ... :)
EDIT:
promocja weekendowa Coastal Scents obejmuje 15% zniżki na żelowe linery. Mimo, iż pojawiły się nowe odcienie - mnie nie kusi ;)

czwartek, 15 października 2009

Niekoniecznie mineralnie ... :)

Wczoraj dostałam paczuszkę od Pastereczki, a w niej m.in kolczyki. Myślę, że nie tylko ja czekam na to, aż Asia otworzy sklep, w którym będziemy mogły nabyć jej dzieła. Póki co - pochwalę się tym, co dostałam :) Kolczyki dla mojej córki innym razem, bo zdążyła od razu je przechwycić i mam chwilowy problem z namierzeniem ich :D
Oczywiście zdjęcia nie oddają nawet połowy ich uroku, ale starałam się :)


Asiu - jeszcze raz ogromnie Ci dziękuję :*

Nowości EDM

W końcu pojawiły się długo oczekiwane nowości Everyday Minerals. Mam nadzieję, że to jednak dopiero początek, a nie wszystkie już nowe propozycje EDM.

Pojawił się pędzelek Dome Blending Brush - cena 6$ (co daje 3,3$ w zamówieniu zniżkowym)
Wydaje się być typowym pędzlem do blendingu, czyli rozcierania granic między cieniami i robienia przejść między nimi



Everyday Eye Smudge Brush - cena 6 $. Wyglada na pędzelek do rozcierania głównie dolnej powieki, by pozbyć się ostrej linii. Kształt wydaje się też być odpowiedni do bardziej precyzyjnych prac, takich jak nałożenie odrobiny cienia w wewnętrzym czy zewnętrzym kąciku.

Więcej napiszę oczywiście, gdy dostanę oba pędzelki (bo już do mnie lecą :D )



Zdjęcia pochodzą ze strony Everyday Minerals i nie są zrobione przeze mnie :)

Małe zmiany również w zestawach Try Me Free, ale nic ciekawego tam się nie wydarzyło (dodane róże oznaczone jako "Earth Blush" (Waffle Cone, Email Me, Snooze Bar) oraz cienie Eco Eyes (Jasmin Tea, Sunset Voyage, Eco Friendly)

Do tego kilka nowych pomadek (pewnie się skuszę na którąś mimo mojej niechęci do tej, którą posiadam)
  • Honey Mirage - odcień miedziany
  • Golden Strawberry - jasny odcień jasno perłowej miedzi z lekkimi różowymi tonami
  • Natural - matowy ziemisty odcień, ktory wygląda dobrze (? :D ) noszony samodzielnie, a także pod pomadkę bądź błyszczyk w celu ich rozjaśnienia
  • Icing on the cake - średni jagodowy róż



Do wszystkich zamówień powyżej 28$ dodawany jest obecnie nowy róż WHISING WELL.
Oczywiście, jak tylko do mnie dotrze, zamieszczę fotki i opisy. Wg tego, co EDM podaje na facebooku jest jest połyskliwy i zawiera złote drobinki... Piszą też, że wygląda jak Apple albo intensywniejsza wersja Sprung! A nie wygląda :D Na zdjęciu wydaje się dość sympatycznym, nieszkodliwym odcieniem. Głębsza wersja Sprung! ? To już nie brzmi tak łagodnie ...


środa, 14 października 2009

czas wrócić :)

i wziąć się do roboty...
Zaniedbałam ostatnio nieco prowadzenie bloga, bo czasu na to i chęci mi nieco brakowało, ale mam tyle nowych rzeczy do opisania i obfotografowania, że pora najwyższa chyba to zrobić.
W ciągu najbliższych kilku dni pojawią się
- zakupy z Earthen Glow Minerals
- Silk Naturals
- darmowe probki dla bloggerów z Buff'd
- mnóstwo nowych cieni
- zestawienie wszystkich róży Everyday Minerals
- zestawienie wszystkich podkładów Everyday Minerals
- recenzje wczesniej zakupionych i przetestowanych już kosmetyków
i jeszcze nieco więcej ... :)
Tylko muszę znaleźć na to wolną chwilę...
Teraz tak na szybko małe migawki z tego, co się pojawi niebawem ...



Kupiłam też "trochę" :D pojemniczków, żeby w końcu poprzesypywać to wszystko, co trzymam w woreczkach :)